Czytamy “Pieśń czasu” MacLeoda (a jak ktoś zdąży, to i opowiadania z tego tomu).
Spotykamy się… może 23.11, w środę, o 17, w Ogrodach?
14/11/2011 Autor: nosiwoda
Czytamy “Pieśń czasu” MacLeoda (a jak ktoś zdąży, to i opowiadania z tego tomu).
Spotykamy się… może 23.11, w środę, o 17, w Ogrodach?
Byleby nie 28-30.
23 (albo 25) być może mam coś zaplanowane, ale powinienem na 17. się wyrobić.
Łaku też proponuje 25, mnie to rybka.
Zaczynam chyba kibicować 25mu – kończę teraz “Samuela Zborowskiego” (Jarosław Marek Rymkiewicz najpiękniej szalonym eseistą Vtej RP) i będę miał mocno zajęty weekend. Jak już się dałem namówić do nabycia książki, to chciałbym ją zdążyć przeczytać.
To ja się, panie dziejku, dołączam do 25-go. Przez te egzaminy i cholerny czytnik, co dostałem do testowania, wtopiłem się w wieloksiąg Martina i jeszcze nie zacząłem czytać tego MacLeoda. BTW: może ktoś ma pożyczyć?
25
Czyli 25? Nie muszę dzisiaj pędzić do Ogrodów?
Spóźnię się, ale powinienem dotrzeć.
No i znowu się nie pojawiłem… Niestety, mój Dziadek zrobił wszystkim kawał i opuścił nas w zeszłym tygodniu. A że był to człowiek imprezowy, towarzyski, a na dodatek długowieczny (104 lata), na jego pogrzeb zjechali ludzie nawet z (hoho!) Ameryki. Licznych gości podejmowaliśmy zatem jeszcze w weekend – i tak śmierć miłośnika biesiad dała asumpt do kolejnych imprez. Niech mu tam anioły ambrozji dobrze polewają.
No co za wstyd… Oczywiście, niech mu polewają nektaru, ambrozję to mogą mu pokroić w kosteczkę, na zagrychę…