Relacja z lutowo-marcowego spotkania

…na którym mnie nie było 😦
Zatem proszę obecnych o relację – bo przecież ktoś dotarł, prawda?

Advertisements

19 thoughts on “Relacja z lutowo-marcowego spotkania

  1. Nie bocz cię Tsiar, bo miałeś niewysłowionego pecha w losowaniu 🙂
    Napisz chociaż o kwantowych cepach dla bratnich krajów europejskich 🙂

  2. To mogę już zapytać o wasze zdanie na temat: jak możliwy jest jaunting nękający, wnikanie do obcych mieszkań, skoro żeby się gdzieś przenieść, trzeba dokładnie zapamiętać dane miejsce?

  3. Zawsze można znaleźć jakiś sposób 🙂
    Kwestia choćby jauntowania się niekoniecznie do miejsca, w którym odbywa się szaber. Można czmychnąć obok i ostatni etap przemierzyć siłą nóg. Chociażby…
    Nie każdego stać na gwardie i labirynty. Choć w sumie mnie bardziej fakt pozyskania informacji. Żeby uskutecznić szaber-jaunt trzeba wiedzieć gdzie i kiedy, żeby przypadkiem nie trafić na kogoś mogącego zrobić jesień średniowiecza 🙂 Skoro gdzie i kiedy są znane, to sam skok już jest najłatwiejszą rzeczą.

  4. Otworzył Shadow stwierdzeniem, że to taki eSeFowy Monte Christo. Audytorium przyznalo mu rację. Wspólnie zgodziliśmy się też, że brakowało racjonalnych przesłanek do aż takiej przemiany (od zera do schwarzcharaktera), a dla mnie osobiście brakowalo ich też podczas drugiej odmiany, kiedy porzucił zemstę. Wspólnie uśmiechaliśmy się pod nosem na archaizmy takie jak rody przemysłowców, czy brak zagrożeń w jauntingu ´osobowym´ (co łączyłem jako odmalowanie mniejszego niż obecnie ruchu na drogach). Miałem też wątpliwości, jak mogła kompletnie zdegenegować się kolonia naukowców w pasie asteroidów.
    Ja osobiście miałem moc pretensji do zapędów moralizatorskich autora.
    Zastanawialiśmy się też nad tęsknota do superbroni, szczególnie kiedy USA dysponowało już bronią jądrową. Shadow stwierdził, że chodziło o miniaturyzację, mnie natomiast poniewczasie przyszła myśl, że chodziło o możliwość całkowicie bezpiecznego odpalenia?

    Tyle ode mnie.

  5. Na Monte Christo to w sumie z Shadowem wpadliśmy (a przynajmniej wypowiedzieliśmy) razem, jeszcze przed przyjściem Mag_Droona 🙂
    Przy czym w Hrabi Monte Christo przemiana sama w sobie ma inny przedział czasowy i ładniej jest odmalowana.
    Co do wątpliwości na temat kolonii naukowców w pasie asteroidów to jak pamiętam poruszyliśmy też kwestię czasu – ja przynajmniej sądziłem, że kolonia może się zdegenerować, ale to relatywnie zbyt krótki czas, a i nie ma całkowitego odcięcia kolonistów od Ziemi. Kontakty jeżeli nawet niezbyt częste, to jednak były.
    Dla mnie w książce wojna w galaktyce to nadal jest wojna na Pacyfiku. Im dłużej o tym myślę (nawet poniewczasie) tym bardziej wydaje mi się to prawdziwe. W sensie Ziemia i przyjaciele to USA na spółkę z Brytyjczykami, Australijczykami, Holendrami, Nowozelandczykami etc., a planety zewnętrzne to Japonia. Niewątpliwe związki z Ziemią są IMO analogią do epoki Mejdżi. Zresztą o samych Japończykach też mieliśmy okazję porozmawiać abstrahując nieco od książki (łącznie z kamikadze i możliwościami wygrania wojny przez Kraj Kwitnącej Wiśni). I gdyby nasza teoria nie była z gruntu fałszywa…
    Mając dwa różne wydania mieliśmy też szanse porównania (w sensie graficznym) specyficznego układu tekstu pod koniec książki.

    Tyle pamiętam. Jak mi się przypomni, to uzupełnię 🙂

  6. Była propozycja Żmiji. Ale mnie osobiście ciągnie do odkurzenia takiej fajnej pozycji jak Walc Stulecia Ziemkiewicza, co Wy na to. Zawsze też można szarpnąć się za nowych Harrisona lub McDonalda, jeśli wola pogadać o czymś wartościowym.
    Termin: wtorki 23, 30 lub piątek 26 marca?
    Dać znac co komu pasuje (może niech tow. Przewodniczący założy wpisy odnośnie czasu i tematu).

  7. Ja obstawiam na Walc Stulecia (bo o Żmiji to jak przychodzi co do czego to raczej mało co do gadania jest) i jakikolwiek termin poza wtorkami które są dla mnie nieosiągalne, najlepiej – czwartki,

    ostatnio miałem szczerą chęć być, ale braki w umiejetnosci jauntowania sie w czasie mi to uniemożliwiły, Droon potwierdzi. 😛

  8. Ale pracujesz nad tym Łaku, to naprawdę da się ogarnąć XD
    Może w takim razie ostatni piątek marca (w poniedziałki żona chodzi na taniec brzucha a we środy i czwartki na zajęcia z malarstwa, więc jestem uwiązany do domu wtedy).

    No dobra w formie epilogu:
    Łako zaskoczył mnie telefonem tuż przed piątą we środę 3 marca pytając mnie czy idę na Stolyk. Lekko zaskozony odrzekłem, „że był wczoraj, we wtorek drugiego”. Nastąpiła chwila ciszy, po czym Łako powoli, jakby odnajdujac się w środku nieznanego miasta odpowiedział: „Ok. Cofam pytanie. W ogóle nie było tej rozmowy”.
    A żeby było śmieszniej, to siedząc we trójkę w Ogrodach na pytanie, chyba Shadowa, czy to pełen skład odpowiedziałem, że pewnie Lako zadzwoni zapytać czy i gdzie siedzimy.

  9. Od razu zapowiadam, że nie dam rady do końca miesiąca przeczytać niczego nowego, więc jeśli zdecydujecie się np. na Ziemkiewicza, to raczej się nie pojawię. Chyba, że przełożymy całość gdzieś w okolice 10 kwietnia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s