Relacja ze spotkania czerwcowego

Tematem była „Struktura” Protasiuka.

Stosunkowo mało mieliśmy do powiedzenia o samej powieści. Może, gdyby było nas więcej, dyskusja o niej byłaby bardziej ożywiona.

„Struktura” jest powieścią osadzoną w stosunkowo nieodległej przyszłości (plus 20 lat od teraz). Świat w niej ukazany nie różni się zbytnio od naszego, co może zostać uznane za wadę, jak i za zaletę. Moim zdaniem była to głównie wada, gdyż np. przyszłościowe gadżety typu asystent to obecne już teraz smartfony. Skutkiem tego „przyszłościowość” scenerii była praktycznie niewidoczna i tym samym – niepotrzebna. Wydaje mi się, że równie dobrze fabuła powieści mogła być osadzona w 2009/2010 r.
Język powieści jest poprawny – ot, tyle, że przekazuje znaczenie. Trudno znaleźć w „Strukturze” przejawy jakiegoś indywidualnego stylu poznańskiego autora. Najlepiej – najbardziej realistycznie – wyszła Protasiukowi korporacyjna nowomowa, polegająca przede wszystkim na mieszaniu polskiego i angielskiego

Protasiuk wprowadza postacie, które zdają się mieć duże znaczenie dla fabuły, a następnie porzuca je. Dobrym przykładem tej praktyki jest postać żony Pawła – w pewnym momencie akcja jest nawet ukazana z jej perspektywy, ale po jednej scenie żona znika, aby nie pojawić się aż do końca. Co prawda nie każda strzelba ukazana w pierwszym akcie musi wypalić, ale miałem wrażenie pewnego chaosu organizacyjnego. A może to tylko kwestia moich preferencji – lubię albo ograniczoną liczbę bohaterów pierwszoplanowych i przewijających się statystów oraz drugoplanowych, albo szeroką gamę równorzędnych protagonistów. A tutaj wyszedł misz-masz.

Jacek Dukaj wspomina w blurbie o atmosferze thrillera korporacyjnego, jednak równie ważnym, czy nawet ważniejszym, jest wątek iksfajlowy. Podobieństwa Macieja i Nataszy z wiadomą parą agentów FBI wydały się nam celowe i bardzo widoczne, łącznie z istniejącym między nimi napięciem seksualnym. Poza tym – tajemnicza Struktura, opowieści o UFO, spisek, sprzeczne wersje wydarzeń – to wszystko jakby żywcem wzięte z odcinka serialu ze znakiem X.

Ale czy to wszystko trzyma się kupy? Zasadniczo tak – ale. „Ale” to zakończenie. Można uznać je za niejednoznaczne i celowo mylące tropy; można jednak także stwierdzić, że jest chaotyczne i skrótowe, zwłaszcza w stosunku do wyjaśnianej intrygi. Którą nota bene objaśnia (nie do końca) ten (nie do końca) zły. Padło stwierdzenie, że Michał Protasiuk ma fajne pomysły (tak „Punkt Omega”, jak i „Struktura”), ale nie potrafi ich sprzedać do końca. Nie czytałem „Punktu Omega”, ale podobno również w tej powieści zakończenie jest najsłabszym ogniwem.

O czymś zapomniałem?

Reklamy

2 thoughts on “Relacja ze spotkania czerwcowego

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s