Relacja z czerwcowego Stolyka o „Paradyzji”

Ponieważ jestem obrzydliwym leniem w niedoczasie, posiłkuję się postami Marcina Roberta i flamenco108 z forum fahrenheita:

Marcin Robert:

No nie wiem, wszak „Paradyzja” nie musi być odczytywana wyłącznie jako krytyka systemu komunistycznego. Można ją także potraktować jako opis tendencji występujących we współczesnym kapitalizmie. Na przykład:
Totalna inwigilacja poprzez system komputerowy i przezroczyste ściany mieszkań – Systemy śledzące każdy krok obywatela w naszej rzeczywistości (wszechobecne kamery na ulicach, możliwość podglądu użycia karty płatniczej przez klienta w sklepie itp.);
Bezlitosny wyzysk taniej siły roboczej w Paradyzji – Liczne przykłady w naszym świecie międzynarodowych korporacji;
Żyjąca w luksusowych, zamkniętych osiedlach elita, której nie dotyczą ograniczenia systemu – Billa Gatesa, czy choćby Henryka Stokłosę dotyczą one w stopniu znacznie mniejszym niż, nie szukając daleko, mnie.
Wszechobecna propaganda i tandetna rozrywka dla mas – Nasza telewizja.
Zagrożenie życia na Tartarze uzasadnieniem dla ograniczenia praw obywatelskich – Zagrożenie terroryzmem uzasadnieniem dla ograniczenia praw obywatelskich;
Koalang – Przykład użycia koalangu we współczesnym internecie (za Wikipedią).
Zresztą już sam ten kontrolujący poddanych system komputerowy jest bliższy naszemu światu niż siermiężnemu komunizmowi.
Oczywiście współczesnym demokracjom zachodnim daleko do paradyzyjskiej utopii. Gdy jednak zaakceptujemy pewne występujące w nich tendencje, to w rezultacie możemy otrzymać coś niezbyt od niej odległego.
Ale to tylko takie uwagi na marginesie, ponieważ w najbliższym czasie nie jestem w stanie dojechać do Warszawy na „Stolyk”, czego niezmiernie zresztą żałuję.

 

flamenco108:

Takoż i my pozwoliliśmy sobie zinterpretować. Jednakowoż doszliśmy do wniosku, że kwestie wyzysku siły roboczej i inne takie nie były centrum zainteresowania autora, który wyraźnie stworzył (ze współczesnego pktu widzenia, kiedy dowiadujemy się o totalitarnych technikach coraz więcej) model bardzo uproszczony. Wszystkie sceny opisujące, jak to obywatele radzą sobie z rzeczywistością, przedstawiały sytuacje naiwnie proste, a nawet czasem niespójne logicznie (bardzo słabe wyjaśnienie, jak doszło do zbudowania Paradyzji, choć „Cała prawda o planecie Ksi” podpowiada szczegółową metodę), zatem pozostawało nam je uznać jako tylko ozdóbki dla głównego przesłania, niejako spulchniacze, coś co autor uznał za konieczne, ale najważniejsze dla jego rozumowania. Doszliśmy do wniosku, że głównym pytaniem powieści było, czy da się zbudować sztuczne społeczeństwo oparte na kłamstwie. Odpowiedź: da się, ale nie na wieki.
Patrzyliśmy się zarówno na aktualną Europę, USA, jak i Koreę Północną. Znaleźliśmy wszędy zaawansowane zastosowanie socjotechniki (vide Leto Atryda: musimy przecież ludowi powiedzieć, jak dobrze nim rządzimy, skąd inaczej mieliby to wiedzieć, gdybyśmy im tego nie powiedzieli?) do kontroli tak zwanych mas. Przyjrzeliśmy się systemowi ECHELON i zastanowiliśmy, ilu musiało być Cortazaryczyków, żeby skutecznie realizować Paradyzję. I tak dalej.
Czyli jest to powieść, a raczej przypowieść z jednej strony nakazująca przytomne przyglądanie się sytuacji, w jakiej się wówczas znajdowaliśmy (i znajdujemy teraz), z drugiej dająca nadzieję na bazie logicznych wniosków, że natura ludzka przekorna jest i potrafi tworzyć też nieosobiste, długotrwałe akcje, w których liczne jednostki ochoczo uczestniczą nie wiedząc nawet, jakie jest ich prawdziwe znaczenie, a które w końcu doprowadzą do kolejnej przemiany. O.

 

Od siebie dodam, że ta schematyczność „Paradyzji”, ta powierzchowność, brak w sumie fabuły, brak psychologii bohaterów (a raczej postaci, bo na bohaterów to oni za mało robią) – przeszkadzało mi to wszystko. Wydaje mi się, że w pewnym sensie Zajdel jest pogrobowcem Złotej Ery SF, kiedy liczył się Pomysł, a Fabuła, Psychologia to gdzieś na fafnastym planie. Zajdel był owszem, odważny pisząc to, co pisał, ale przykładając dzisiejsze, wolnościowe miary do tego tekstu, otrzymujemy w miarę znośny, ale niewybitny konspekt.  Wysunąłem podejrzenie, że to może wynik ścisłego (ścisłościowego) umysłu naukowca, jakim był Zajdel. Napisał konspekt, potem nieco go umięsił i powstała „Paradyzja”. Ale to nadal tylko trochę zdań na szkielecie.

Ponadto nie pasuje mi niekonsekwencja (a przynajmniej to, co za nią uznaję): otóż dzieci są w Paradyzji wychowywane w oderwaniu od rodziców, w oderwaniu od tradycji, w stałej propagandzie, że Ziemia jest Zua, w braku źródeł innych informacji (jak w PRL Radio Wolna Europa czy wujek w RFN). A jednak zakładają rodziny, nie mają żadnych odmienności psychologicznych, wciąż uważają Ziemię za coś dobrego (jak my Zachód w latach 80. i wcześniej). To mi nie się nie komputuje.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s