Relacja z krakowskiego Stolyka

Napisał: Ziuta

Uzupełnił: agrafek

7 lipca 2012 – Andrzej Pilipiuk

Spotkanie czwarte pobiło rekordy frekwencji, dobijając przejściowo do dziewięciu osób (uwagi agrafka – z tych dziewięciu tylko trzy były zainteresowane dyskusją, a trzy kolejne przybyły przypadkowo). Sama dyskusja była zaś ciekawa i poprowadziła nas do ciekawych konkluzji.
Podstawową cechą Pilipiuka jest to, że jest ich tak naprawdę dwóch: jeden pisze taśmowo Wędrowycze, drugi jest autorem interesujących opowiadań zebranych w autorskie zbiory. Skupiliśmy się głównie na „2586 kroków” i „Aparatusie” (czyli na pierwszym i — nie licząc wydanego dzień czy dwa wcześniej „Szewca z Lichtenrade” — ostatnim).
Trochę broniłem Wędrowyczy, bo pierwsze opowiadania (czyli to, co wychodziło w Feniksie plus kilka ze zbiorów) były naprawdę śmieszne. Chociażby „Hotel pod łupieżcą”, gdzie Jakub zakłada hotel w opuszczonym pałacu. Niemniej potem zrobiła się z tego masówka, którą Pilipiuk tłucze, bo ludzie tego chcą i są z tego konkretne pieniądze. Wędrowycz, ciągnięty o kilka książek za długo, zaszkodził Pilipiukowi. Na przykład popsuł styl. Agrafek improwizował krótki konspekt przykładowego tekstu: do Wędrowycza przychodzi diabeł, by go porwać do piekła. Jakub nalewa mu bimbru i piją do rana. Tu Pilipiuk daje trzy gwiazdki i dopisuje pointę, że diabeł budzi się w piekle ze straszliwym kacem i dostaje opeer od Lucyfera. Koniec . To nie jest nawet opowiadanie, tylko anegdota. Niestety, technika ta rzutuje to na wartościowsze opowiadania, które często kończone są zbyt szybko. Żeby zakończyć wątek, agrafek podał listę opowiadań, które Pilipiuk wymienił na forum Fahrenheita jako ulubione. Nie było wśród nich ani jednego Wędrowycza. Znalazły się tam głównie teksty z omawianych przez nas zbiorów „2586 kroków” i „Aparatus”.
To właśnie „bezjakubowe” opowiadania są najlepszymi rzeczami, które wyszły spod Pilipiukowego pióra – z tym zgadzali się wszyscy uczestnicy Stolyka.
Po pierwsze, niespotykana jest fascynacja wschodnią (prawosławną) duchowością. Żaden z nas nie przypominał sobie, żeby którykolwiek z Rosjan pisał takie rzeczy (acz przyznajemy, że żadni z nas znawcy fantastyki zza Buga), rodzimi autorzy też nie patrzą na Rosję od takiej strony. Wyjątkiem mógłby być Andrzej „Studyta” Fiderkiewicz, prawosławny bankowiec, autor kilku świetnych blogów obracających się w tych tematach, ale z prozy opublikował tylko jedno opowiadanie w NF (o bizantyjskim admirale), co jednak jest trochę za mało. Na szczęście Pilipiuk odrabia przydział za kilkunastu: w jego opowiadaniach Rasputin naprawdę jest cudotwórcą, w zagubionych wśród bagien Polesia wioskach rozmywa się cienka granica oddzielająca nasz świat od krainy magii. Niestety, co jest pewnie wspomnianą już schedą po Wędrowyczu, Pilipiuk często kończy te opowiadania za szybko i za łatwo.
Po drugie, Pilipiuk objawił się nam jako kontynuator „starej szkoły Science Fiction”. Oczywiście próżno czekać, że napisze jakieś „Ślepowidzenie” czy „Accelerando”, bo jego głównym poletkiem są Wschód i historia, ale elementy metody SF (np. przywiązanie do pomysłu) cały czas u niego widać. W opowiadaniach o drze Skórzewskim ten do samego końca trwa w próbach naukowego wyjaśnienia badanego fenomenu. Gdzie indziej z kolei Pilipiuk pisze dosłowną fantastykę naukową, tylko archaiczną, taką, jaką pisało się sto lat temu. „Mars: 1899” łączy historię i Rosję z wellsowsko-verne’owskim podejściem do komunikacji międzyplanetarnej. We „Lwowie” opisana jest niesamowicie oldskulowa metoda na odkrycie, że w mieście zaszły czasoprzestrzenne anomalie. Wszystko to zalicza Pilipiuka do pisarzy fantastyki naukowej.
Kolejny wniosek dla wielu może być niespodzianką – Pilipiuk gra literaturą. Raz jest to twórczość Aleksandra Grina, kiedy indziej Pinokio (!). Mało kto go z tym kojarzy, ale fakt jest faktem.
Wreszcie przeszliśmy do finału rozmowy, czyli postanowiliśmy się przyjrzeć postawie ideowej Andrzeja Pilipiuka. Którą wszyscy znają – ale zawsze jednak można odkryć coś nowego. Otóż Pilipiuk to znany wolnorynkowy konserwatysta, który nie lubi instytucji państwowych. Czemu zresztą daje wyraz w książkach. Pisarzem pod tym względem mu najbliższym byłby Grzędowicz. Jednak – kolejne zaskoczenie ze strony agrafka – Pilipiuk w swoich poglądach jest o wiele dojrzalszy. Bo o czym pisze Grzędowicz? O tym, żeby uciec w dzicz i zbudować w niej społeczeństwo pierwotne. Bohaterowie Pilipiuka z kolei (o tym właściwie jest trylogia o kuzynkach) nie uciekają. Znajdują sobie w społeczeństwie, które im nie odpowiada, niszę (agrafek: działają trochę na przekór niemu, ale nie uciekają od niego, ba nie czują takiej potrzeby. Uważają się raczej za ludzi „starej daty” niż odszczepieńców. Obserwują ze smutkiem zmiany świata, ale nie odnoszą wrażenia, że stoją na przegranej pozycji i że musieliby uciec w dzicz, by ocaleć. Tam, gdzie u Grzędowicza widać bunt, u Pilipiuka zwycięża raczej sentyment oraz wiara w to, że inteligentni, postępujący zgodnie z zasadami ludzie jakoś sobie poradzą.)
Godziliśmy się, że wszystko to sprawia, że Pilipiuk jest chyba najbardziej niedocenianym pisarzem fantastycznym w Polsce. Mimo olbrzymich nakładów nikt o nim nie rozmawia. W fantastycznej prasie nie ma recenzji jego książek. Co więcej, spora część fandomu (ta ą-ę ) programowo nie czyta Pilipiuka. Trochę szkoda, więc poczuliśmy się zachęceni do zakupu jego nowego zbioru.
Poza tym obgadaliśmy wiele innych rzeczy, o których jednak nie napiszę, bo były poza głównym tematem spotkania. Ponieważ zdarzyło się nam drugi raz, uznaliśmy, że to najwyraźniej norma.

Dopisek nosiwody: tak, to norma. Warszawskie Stolyki dzielimy zwykle na część merytoryczną (podczas której staramy się wracać do omawianej książki mimo dygresji i dryfów) i część artystyczną (kiedy się już nie staramy).

Reklamy

4 thoughts on “Relacja z krakowskiego Stolyka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s