Spotkanie z Huxleyem

(Notatki z rozmowy we wpis przerobił Staszek Krawczyk).

Na lutowym spotkaniu Stolyka Lyterackiego rozmawialiśmy o dwu książkach Aldousa Huxleya, Nowym wspaniałym świecie (1932) oraz Małpie i duchu (1948). Pierwsza jest znana, druga mniej, więc warto wspomnieć, że ukazuje ona barbarzyńskie społeczeństwo w Kalifornii po zagładzie atomowej. Ten świat wydał nam się pretekstowy (to zresztą bardzo krótka powieść), ale interesujący. Można go porównać z realiami omawianej przez nas kiedyś Kantyczki dla Leibowitza, a także z innymi nuklearno-apokaliptycznymi niepokojami pisarzy lat czterdziestych i pięćdziesiątych. To też ciekawy przykład tego, że problemy kluczowe dla anglojęzycznej fantastyki naukowej poruszane były również poza obiegiem fandomowym.

Poza pierwszymi dwudziestoma stronami Małpa… ma postać scenariusza filmowego przygotowanego przez jednego z bohaterów. Skąd taka forma, przypominająca dawne zabiegi literackie, w których uwiarygodnieniu fikcyjnego świata służyło osadzenie akcji w ramach odnalezionego listu czy pamiętnika? Huxley żył w Kalifornii, stanie Los Angeles i Hollywood; mając kontakt z przemysłem filmowym, mógł być zainteresowany możliwościami tego medium, sam zresztą pisał scenariusze. Niewykluczone jednak, że w grę wchodziła inna przyczyna.

Huxley nie był wielkim stylistą i wiedział o tym. Iwo Gabriel Jackowski we wstępie do swojego przekładu Małpy i ducha (Phantom Press, Gdańsk 1991) przytacza wypowiedź autora dla BBC dotyczącą właśnie tej książki: „Nie uważam się za prawdziwego powieściopisarza; w tym, że niby to coś wyrażam w formie beletrystycznej, jest zdaje się niewielkie oszustwo”. Może więc angielski pisarz chciał spróbować swoich sił ze scenariuszem traktowanym jako samodzielna fikcja (a nie podstawa filmu), korzystając z tego, że i tak nie ma w nim miejsca na barwną narrację, jest natomiast wiele przestrzeni dla dialogów, które od starożytności sprawdzają się jako nośnik refleksji filozoficznych.

*

Ważną rolę w kalifornijskim społeczeństwie Małpy… gra quasi-religijna ideologia, mieszająca elementy komunizmu i satanizmu. Niezwykle restrykcyjnie traktuje ona seksualność, szczególnie kobiecą. Współżycie płciowe jest zakazane, a kobiety muszą nosić naklejki z napisem „NIE”. Jednak społeczne napięcie redukują regularne seksualne karnawały.

Mogłoby się wydawać, że w Nowym wspaniałym świecie jest zupełnie inaczej. Wprawdzie tam również mamy orgie-porgie, ale seksualność wydaje się wyswobodzona z wszelkich ograniczeń – już dzieci, nie mówiąc o nastolatkach, zachęcane są do płciowych igraszek. W istocie jednak relacje erotyczne między mężczyznami a kobietami (o związkach homoseksualnych utwór milczy) reguluje zestaw ścisłych, choć niepisanych norm. Po pierwsze, miękka kontrola społeczna – presja towarzyska, plotki, ostracyzm – zapobiega powstawaniu stałych związków. Po drugie, trudniej jest kobietom. Tozeim dłużej wymawia się wierność (będącą tu nieco mniej wstydliwą, lecz nadal niepożądaną wersją zdrady małżeńskiej), im też trudniej uniknąć napiętnowania po porodzie. To symboliczne, że matka Dzikusa na wiele lat pozostaje w rezerwacie, a jego ojciec powraca do społeczeństwa – co prawda potem straci swoje stanowisko, ale to mniej dotkliwa kara. I wreszcie to dyrektor w którejś chwili chwyta Leninę za pośladki, a nie odwrotnie.

W Nowym wspaniałym świecie mamy więc rewolucję seksualną mężczyzn, rewolucję bez równości – zaskakująco podobnie jak w Małpie i duchu, nawet jeśli tamtejsze społeczeństwo jest jeszcze bardziej antykobiece. Ponadto w obu powieściach można dostrzec wiktoriańskie „I chciał(a)bym, i boję się”, w obu też stałe monogamiczne związki przedstawiane są jako dobro, które zniknęło ze świata. A skoro już jesteśmy przy seksualności, trzeba powiedzieć, że Huxley w swoich opisach (sceny orgii w …świecie, karnawału w Małpie…) posunął się dość daleko – ale nie wprowadził innych zmian społecznych, takich jak relacje miłosne między ludźmi o różnym kolorze skóry. Zarówno tutaj, jak i podczas obmyślania ról płciowych w Nowym wspaniałym świecie pozostał dzieckiem swego czasu.

*

Ideologia kalifornijskiego społeczeństwa Małpy i ducha czerpie wiele z komunizmu. A jak jest w Nowym wspaniałym świecie? Z jednej strony mamy tu rzeczywistość komunistyczną, co sygnalizują imiona i nazwiska niektórych postaci (Lenina, Marx, Trotsky). Od każdego bierze się według możliwości, każdemu daje według potrzeb; jest inżynieria społeczna i centralne planowanie. Z drugiej strony nie brakuje zjawisk nasuwających na myśl kapitalizm, takich jak choćby czuciofilmy (przypominające nasze filmy o Bondzie), a przede wszystkim oparcie gospodarki na wyrzucaniu nawet nieznacznie uszkodzonych dóbr i ciągłym konsumowaniu nowych. Nie ma zatem prostej odpowiedzi.

Małpa… wydaje się także w nieco większym stopniu powieścią z tezą. Powstała w okresie, którym Huxley był już żywo zainteresowany mistycyzmem jako drogą do rozwiązania kluczowych problemów ludzkości (znalazło to później odbicie w pracy Brave New World Revisited oraz powieści Wyspa). To nie przypadek, że kalifornijski arcybiskup w dialogu pod koniec książki woła: „Niech pan tylko pomyśli, gdyby [ludzie] wybrali […] wschodni mistycyzm, który może dać pewność, że zachodnia wiedza zostanie zużytkowana we właściwy sposób; wschodnią sztukę życia uszlachetniającą zachodnią energię” (acz dla porządku wypada też dokończyć: „zachodni indywidualizm temperujący wschodni totalitaryzm”). Książka sugeruje więc kierunek, w jakim powinni podążyć współcześni Huxleya. Zgodnie z tytułem krytykuje małpią stronę ludzkiej natury – brutalność i niepohamowanie, które w powieściowym świecie doprowadziły do zagłady – ale zarazem chwali ducha. Ducha, nie materię i ciało.

Inaczej jest w Nowym wspaniałym świecie i może również stąd siła jego przekazu: z tej antyutopii nie ma ucieczki, nie ma dobrego rozwiązania. Bo przecież Dzikusa – postać nieżyciową, nieprzystosowaną, która przypomina Donkiszota funkcjonującego we własnym świecie – nie można uznać za bohatera jednoznacznie pozytywnego.

*

Huxley był świetnym satyrykiem, intelektualistą, ale – jak to zostało już powiedziane – nie najlepszym powieściopisarzem. Część z nas czuła pewien ból, przebijając się przez niektóre fragmenty (chociaż surrealistyczne sceny nowszej z powieści ukazujące ludzi jako małpy zasługują na docenienie). Komuś innemu konstrukcja scen w Małpie i duchu przywodziła na myśl filmy science fiction z lat sześćdziesiątych. Zgodziliśmy się co do słabości stylistyczno-narracyjnej obu książek (przy czym pojawił się głos, że Wyspa jest napisana płynniej od Nowego wspaniałego świata), ale i co do tego, że są one ciekawe pod względem tematycznym.

Akcent na zagadnienia ideowe – a nie stylistyczne czy fabularne – sytuuje oba utwory w pobliżu książek Herberta George’a Wellsa, szerzej zaś: w nurcie literatury brytyjskiej, który moglibyśmy określić jako erudycyjną satyrę. Czytanie takich tekstów po tylu latach może wymagać pewnego wysiłku. Nadal jednak po lekturze jest o czym rozmawiać.

Reklamy

One thought on “Spotkanie z Huxleyem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s