Co czytamy w maju?

Pojawił się pomysł „Fiaska” Lema.

Inne propozycje? (Tym razem zapewne ktoś z Polski).

Reklamy

35 thoughts on “Co czytamy w maju?

  1. „Fiasko” jak najbardziej mi pasuje, aczkolwiek mam jeszcze 3 inne propozycje:
    1. Może jakiś zbiór opowiadań Grabińskiego. Można go w szerszym kontekście zestawić z Poe, Lovecraftem, Hoffmannem, Meyrinkiem etc.
    2. Flet z mandragory, Waldemara Łysiaka – tutaj ukłon w stronę Shadowa i jego prośby o coś dobrze napisanego.
    3. Most nad Otchłanią, Konrada T. Lewandowskiego – przyznam szczerze, że nie czytałem, ale obiło mi się o uszy, że to niezła rzecz. Jeśli się mylę, to od razu wyprowadźcie mnie z błędu.

  2. Grabińskiego niedawno „przerabiałem”. Mnie męczy. Ma kilka motywów i je międli. Chociaż w sumie to taka moda wtedy była.

    Łysiaka bardzo chętnie 😀

    Przewodasa w sumie można, jeśli Nosix się przełamie. Chociaż może bardziej „Notekę”? A jak jeszcze Staszek spisze i wrzuci, a KTL się dowie, to fejm i sława murowane 😀

  3. 1. Grabiński – w wiki jest napisane o jego zainteresowaniach demonologicznych i magicznych, ale Demon ruchu jako wstęp do trainspoting -> jest w Wolnych Lekturach czyli za 🙂

    2. Łysiak jako przykład dobrze napisanej powieści, sorry, ale nie, jego rzeczy są przewidywalne do bólu, oraz zaangażowane ideologicznie prawicowo, szkoda mojego czasu (tak, czytałem te dwie części jego trylogii)

    3. Lewandowski zaś chwali się tym, że przeczytał podręcznik do tomizmu wydany 100 lat temu, czym jest zachwycony, ale żeby było jasne, od tomizmu minęło tyle czasu, i tyle ciekawych myśli zostało napisanych w filozofii, że to jego chwalenie to raczej przejaw kołtuństwa polskiego pospolitego (NIE)

    4. Fiasko Lema – ostatnia powieść Lema, hard science fiction, Pirx – brzmi interesująco i nie czytałem.

    Albo może wybierzemy coś z nagród Zajdla tj. wg algorytmu
    a. wybierz rok od 1984-2014,
    b. wejdź na stronę http://zajdel.art.pl/utwory/ i przejrzyj powieści
    c. wybierz
    d. jeśli nie wybrałeś, wróć do punktu a.

    np rok 2014 – moje typy: Nomen Omen Kisiel i Biała Reduta Kołodziejczak

      1. Ha, ha, prawda, w styczniu rozmawialiśmy o „Powrocie z gwiazd”. Starość nie radość.

        Z drugiej strony Lem dobry, więc może to jednak nie grzech. 😉

  4. Mnie się do Lema na razie nie pali, ale jak trzeba będzie…

    Co do wcześniej jeszcze pojawiających się propozycji: Kisiel kiedyś miałem w ręku i odłożyłem, Kołodziejczak urywa się w połowie, zanim cokolwiek zostanie wyjaśnione. A poza tym, mimo wszystko, fajnie znać dwie wcześniejsze książki w tym świecie.

    Z Zajdlowych to już prędzej wypróbowałbym ten cykl Cholewy – można wziąć pierwszy, a nie ten, co wygrał. Tyle, że podobno pierwszy wcale wybitny nie jest.

  5. Ustalmy coś może, bo jeszcze trzeba ewentualną książkę zdobyć, jeśli nie ma jej w domowej biblioteczce, o przeczytaniu nie wspominając 🙂

  6. Prędzej Fiasko niż pozostałe. Z Lewandowskim mógłby być ten problem, że mógłby PRZYJŚĆ.
    Łysiak – Łysiak fiction było dobre, ale kupować niczego jego nie będę.

  7. Jestem za ,,Fletem z mandragory”. Bardzo duzo tworcow odpadnie jezeli bedziemy dzialac wedlug klucza nie czytania politycznie skrzywionych

    1. Jakby co, to dla mnie „Flet z Mandragory” też może być. A kupować niekoniecznie trzeba, były cztery wydania, powinny być egzemplarze w bibliotekach (przez KARO na szybko znalazłem sporo).

    2. 1. Wątpię, aby można było twórczość Łysiaka zaliczać do wielkiej literatury science-fiction.
      2. Szkoda mi czasu na czytanie tego autora, bo miałem styczność i nie jestem chętny. Zaangażowanie polityczne innych autorów to często signum temporis (vide Dick i krytyka konsumpcjonizmu). W przypadku niektórych autorów, powieść jest tylko tłem dla wygadania się politycznego w stylu moje słuszne poglądy na wszystko patrz Houellebecq Uległość.
      3. Może zatem
      http://esensja.stopklatka.pl/ksiazka/publicystyka/tekst.html?id=3304&strona=5#strony
      jako pomoc.
      4. Zacząłem czytać Lema Fiasko i przyznam się, że jest ciekawie, nawet ciekawiej niż w Powrocie z gwiazd. Gdybyśmy nie czytali tutaj, to zachęcam.

      1. „Druga podobizna…” Huberatha dla mnie także może być (bo rozumiem, że to o nią chodzi).

  8. Wybierzmy w takim razie między „Fiaskiem”, a „Fletem z Mandragory”, bo czas się kurczy, a my mnożymy propozycje. Oddaję głos na powieść Lema.

  9. Ja na Lema.
    Ale z Łysiaka bym nie rezygnował na przyszłość, tylko bym stawiał na „Łysiak-fiction”. Tam jest jeszcze „stary” Łysiak, bez przeginek politycznych, tylko akcja, ciekawe pomysły i niezły warsztat. No i jest to niewątpliwie science fiction.

  10. Podsumowując dotychczasowe głosy:

    „Fiasko”: Cairns, Staszek, Nosiwoda
    „Flet z mandragory”: YKMN i zapewne Patryk

    Napiszę do pozostałych, aby się zadeklarowali.

  11. A, sorry. W takim razie:

    „Fiasko”: Cairns, Staszek, Nosiwoda, Maciej
    „Flet z mandragory”: YKMN, Tymek i zapewne Patryk

  12. To i ja na Łysiaka. Do tej pory trzymałem się z daleka, bo słyszałem skrajne opinie, więc może to dobry moment, żeby wyrobić sobie własną opinię 🙂

  13. Ależ zacięta walka! Proponuję w takim razie przystać na Łysiaka, z tego względu, że Lem był niedawno analizowany („Powrót z Gwiazd”), a „Fiasko” omówić za miesiąc, bo widać, że jest spore zainteresowanie. Nie ma sensu palić za sobą mostów i odrzucać ostatecznie Lema, skoro połowa osób oddała na niego swój głos.

    1. Czyli dopuszczamy literaturę, że tak powiem, „science-fiction” czyli taką która nie jest stricte fantastyką?

      Jeżeli tak, to zawsze chciałem podyskutować o:
      – Sylwia Chutnik, Cwaniary, 2012
      – Joanna Bator – Ciemno, prawie noc, 2012 za tę powieść autorka otrzymała Nagrodę Literacką „Nike” w 2013 roku
      – Wit Szostak – Sto dni bez słońca
      – Magdalena Tulli – Szum 2014
      – Olga Tokarczuk – Księgi Jakubowe 2014
      – Filip Springer – 13 pięter

      Parafrazując Tolkiena (ekranizacja, ale w książce też chyba było – mowa Bilbo), połowy z tych książek nie znam tak dobrze jak powinienem i lubię mniej niż połowę z tych książek pół tego, na co zasługują 🙂

      1. Okej, w takim razie Łysiak prowadzi 5:3 (po uwzględnieniu głosu Bartka, przeniesieniu głosu Maćka i przy założeniu, że Patryk nie zmienił zdania). Zatem na najbliższym spotkaniu „Flet z mandragory”, chyba że nagle np. Adam i Flamenco obaj oddadzą głosy na Lema i znowu będziemy mieli problem. ; – )

        Co do literatury niebędącej ściśle fantastyką, to ja w ogóle uważam, że można by rozszerzyć konwencję i porozmawiać czasami o niefantastyce.

    1. Lem to zawsze dobra opcja awaryjna. Chodzi o to, żeby z nim nie przesadzać.
      Mnie tam wszystko jedno, fantastyka czy nie – tyle, że jak sobie rozszerzymy na całość literatury, to się nigdy nie dogadamy w kwestii tytułów 😀
      Poza tym klubów dyskusyjnych o mainstreamie trochę jest, a nasz charakter był unikalny 😀

      1. racja, chyba to jedyne miejsce w Warszawie gdzie można dyskutować fantastykę, znaczy jedyne mi znane 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s